Oferty pracy a malejące PKB

Kolejny tekst o rynku pracy rozpoczynamy informacjami, które wielu z was zapewne zdziwią. Zastanówcie się, czy czytając informacje o wzroście zagrożenia smogowego w waszym mieście, czujecie złość i strach? A jakie myśli pojawiają się w waszych głowach, gdy dowiadujecie się, że według niektórych prognoz PKB Polski zmniejszy się w 2020 roku o ponad 3%? Jest różnica? Jeśli tak, to czas najwyższy zrozumieć, że w jednym i drugim przypadku mówimy o naszej przyszłości.

Ludzie młodzi coraz więcej zajmują się sprawami klimatu. Dostrzegli, że nawet jeśli nie są zawodowo związani z przyrodą i wolą dobrze wyposażony hotel niż namiot rozstawiony na leśnym biwaku, to jakość ich życia (i życia kolejnych pokoleń) zależy od tego, jaki dzisiaj mamy stosunek do środowiska naturalnego. Można tu wskazać np. plastikowe słomki czy sztućce. Ich używanie przestaje być akceptowane przez coraz liczniejszą grupę konsumentów.

Czy tak duża wrażliwość ekologiczna tego pokolenia jest czymś wyjątkowym? Wynika z innych oczekiwań życiowych, czy jest może skutkiem innych okoliczności? Zapewniamy was, że również 50 i 100 lat temu ówczesna młodzież uwielbiała spędzać czas w bliskim kontakcie z naturą, wyprawy kajakami, wycieczki górskie, spacery leśne. Jednak wówczas nie dostrzegano zagrożenia, którego w dużym stopniu jeszcze nie było. Napoje zabierali ze sobą np. w termosach lub menażkach, z którymi wracali do domów. A jeśli w latach 70-tych ubiegłego wieku ktoś miał plastikową butelkę na wodę z sokiem, to bardzo jej pilnował i używał wielokrotnie. Takie produkty były drogie i trudno dostępne. Na szlakach nie zalegały sterty śmieci, powietrze było czyste, woda w wielu miejscach krystaliczna.

Ostatnie dziesięciolecia bardzo zmieniły ten obraz. Dzisiaj na szlaki piesze, rowerowe i wodne wyruszają młodzi ludzie, którzy niemal na każdym miejscu spotykają oznaki niszczonego środowiska i sterty śmieci. Powietrze jest zanieczyszczone. Rzeki zamieniają się w ścieki. Powierzchnie lasów systematycznie się kurczą. Dlatego młodzi turyści mówią: dość! Organizują kolejne akcje, nagłaśniają informacje o zagrożeniu i oczekują podejmowania decyzji gospodarczych z uwzględnieniem odpowiedzialności za środowisko.

Może was zaskoczymy tym stwierdzeniem, ale jakość waszego życia (a w przyszłości życia waszych dzieci) w równie dużym stopniu zależy od klimatu ekonomicznego i podejmowanych obecnie decyzji gospodarczych. I nie mamy na myśli ich skutków środowiskowych, ale efekty finansowe.

Pandemia COVID-19 doprowadziła do poważnych skutków gospodarczych. W II kwartale 2020 roku Produkt Krajowy Brutto Polski zmniejszył się o prawie 9% w stosunku do poprzedniego kwartału.

Produkt Krajowy Brutto (PKB) to jeden z podstawowych wskaźników ekonomicznych. Opisuje efekty pracy danej społeczności. Jego wartość to wartość wszystkich towarów i usług wytworzonych przez gospodarkę danego kraju w pewnym okresie. Nie chcemy przedstawiać wam wykładu ekonomicznego, ale warto zauważyć, że od około 30 lat PKB Polski z roku na rok było wyższe. Wynikało to z różnych uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych (w  PKB swoje odbicie ma wartość eksportu i inwestycje dokonane w Polsce przez podmioty zagraniczne). Być może niektórzy z was pamiętają, że nawet podczas ostatniego kryzysu gospodarczego Polska pozostawała tzw. „zieloną wyspą”. Mimo to, w okresie ostatnich 30 lat doświadczyliśmy bardzo poważnych problemów na rynku pracy. W dużej części wynikały one z niedopasowania kwalifikacji i umiejętności osób poszukujących zatrudnienia oraz oczekiwań pracodawców.

Dane statystyczne dotyczące II kwartału 2020 są najgorsze w historii Polski od okresu transformacji. W teorii przyjmuje się, że o recesji można mówić, gdy spadek PKB notowany jest w ciągu dwóch kolejnych kwartałów (a danych za III kwartał jeszcze nie ma), ale prognozy są pod tym względem zgodne. W następnych kwartałach odnotujemy spadek PKB, ale będzie on dużo mniejszy. Cały 2020 rok zakończy się prawdopodobnie wynikiem około -3%. To oznacza, że kurczą się efekty naszej pracy. Dlatego w najbliższych miesiącach o pracę będzie coraz trudniej.

W czerwcu 2020 roku liczba ofert zgłaszanych przez pracodawców spadła o ponad 16%, a w lipcu o 19% w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 roku. To oznacza, że każde pięć ofert, które miały do wyboru osoby starające się o zatrudnienie przed rokiem, obecnie zamieniło się na tylko 4 oferty. Firmy Grant Thornton i Element dokonały analizy ofert, które pojawiły się na 50 największych portalach rekrutacyjnych. W sierpniu 2020 roku pracodawcy oferowali 238 tys. miejsc pracy. Rok wcześniej ofert było około 305 tys. To oznacza, że kolejne miesiące pandemii nie przyniosły poprawy sytuacji na rynku pracy.

Warto również zauważyć, że sytuacja jest zróżnicowana w poszczególnych regionach. Na każdy tysiąc mieszkańców Poznania pojawiły się w sierpniu 2020 roku tylko 3 oferty, a w Krakowie było ich 14 (średnia w Polsce to 9 ofert). Coraz wyraźniej potwierdza się, że w sytuacjach wyjątkowych – a taką z całą pewnością jest czas pandemii  COVID-19 – należy brać pod uwagę niestandardowe działania. Jednym z nich może być zwiększona migracja zarobkowa wewnątrz kraju. Przenoszenie się z mniejszych ośrodków do dużych to trend obecny już od dłuższego czasu. Teraz można spodziewać się również zainteresowania zamianą jednego dużego miasta na inne.

Także analiza treści ofert zamieszczanych na portalach dostarcza ciekawych wniosków. W wielu zawodach ofert praktycznie nie ma. Natomiast bardzo wzrosło zainteresowanie zatrudnieniem nowych specjalistów, którzy potrafią prowadzić sprzedaż internetową. Zauważalne jest również, że pracodawcy dostrzegli zmieniającą się sytuację i oszczędniej wpisują do ofert różne zachęty do podjęcia zatrudnienia (tzw. benefity). Jednocześnie coraz śmielej zaczynają formułować swoje wymagania stawiane kandydatom. W 2019 roku wyraźnie kształtował się „rynek pracownika” i wielu rekrutrów mówiło, że wystarczy być dobrze zmotywowanym i chcieć pracować, by podjąć zatrudnienie. Teraz sytuacja jest mniej komfortowa dla kandydatów.

W tym miejscu wracamy do sytuacji gospodarczej, którą możemy oceniać m.in. na podstawie danych o PKB. Zwolnienie tempa rozwoju gospodarczego (to znaczy niższe tempo wzrostu PKB) a nawet recesja (spadek PKB) będą skutkować mniejszym zapotrzebowaniem na nowych pracowników. Zmniejszą też możliwości negocjowania wyższych stawek wynagrodzeń i uzyskiwania dodatkowych benefitów. Z drugiej strony, na rynku pracy pojawią się nowe roczniki (absolwenci szkół średnich i wyższych) oraz dużo osób z pewnym doświadczeniem, które tracą dotychczasową pracę. To wszystko sprawi, że jeszcze przez jakiś czas wejście na rynek pracy będzie trudniejsze niż to było np. w ostatnich latach. Szczególnie osoby młode (bez doświadczenia zawodowego) będą musiały dołożyć starań, by przekonać do siebie pracodawców np. prezentując dodatkowe certyfikaty i wysoko rozwinięte umiejętności społeczne, w tym komunikacyjne. Dlatego właśnie teraz szczególnie warto inwestować w swój rozwój.

I warto wsłuchiwać się w komunikaty gospodarcze. Kolejne decyzje wpływające na wielkość inwestycji, eksportu czy konsumpcji przełożą się przecież na tempo rozwoju gospodarczego, a to na dostępność miejsc pracy i wysokość wynagrodzenia. Te aspekty powinny być dla młodych ludzi równie ważne, jak sprawy środowiska. To przecież również będzie decydowało o jakości waszego życia.